piątek, 25 września 2026

"Wspomnij, o Panie, na swe miłosierdzie" - Zwiastunowi z Gór - Zaproszenie do parafii Świętego Maksymiliana Marii Kolbego w Głowience.

(Mt 21, 28-32) Jezus powiedział do arcykapłanów i starszych ludu: "Co myślicie? Pewien człowiek miał dwóch synów. Zwrócił się do pierwszego i rzekł: 'Dziecko, idź i pracuj dzisiaj w winnicy.' Ten odpowiedział: 'Idę, panie!', lecz nie poszedł. 
Zbliżył się do drugiego i to samo powiedział. Ten odparł: 'Nie chcę.' Później jednak opamiętał się i poszedł. Który z tych dwóch spełnił wolę ojca?" Mówią Mu: "Ten drugi."
Wtedy Jezus rzekł do nich: "Zaprawdę, powiadam wam: Celnicy i nierządnice wchodzą przed wami do królestwa niebieskiego. Przyszedł bowiem do was Jan drogą sprawiedliwości, a wy mu nie uwierzyliście. Uwierzyli mu zaś celnicy i nierządnice. 
Wy patrzyliście na to, ale nawet później nie opamiętaliście się, żeby mu uwierzyć."
Witam serdecznie moich Czytelników w pięknym czasie końca września i rozpoczynającej się złocistej polskiej jesieni. To czas pełen ciepłych kolorów - rdzawych i złotych liści, zmieniających swe odcienie z soczystej zieleni na łagodne żółcie i beże traw i krzewów, soczyście czerwonych korali cisów, jarzębin, ostrokrzewów.
Wysypuje się z koszów obfitość owoców i grzybów, w sadach na drzewach jeszcze pysznią się rumiane jabłka, słodkie, soczyste gruszki i mieniące się różnymi odcieniami fioletów śliwki. Ogrody warzywne przepełnione są paletą żółtych barw - od cytrynowej aż do pomarańczowej - i zielenią brokułów, ogórków, cukinii, fasoli, ogromnych dyń, różnorodną czerwienią pomidorów, papryki i innych wspaniałych, pysznych darów Bożych. 
Jakże piękna jest nadchodząca nieuchronnie po upalnych, rozsłonecznionych, wypełnionych innymi odcieniami barw dniach lata, nacechowana odrobiną melancholii, zapowiadająca deszczowe, pochmurne, wietrzne, pełne szarych i ołowianych chmur dni - chwilami zaskakująca gorącymi promieniami słońca, ostatnim powiewem lata - ubrana w suknię mieniącą się odcieniami złota, purpury, miedzi, koralu, pełna wspomnień i delikatnego smutku Pani Jesień...
W tym czasie przełomu lata i jesieni zapraszam serdecznie w najbliższą sobotę wieczorem 
i przez całą niedzielę, 26 i 27 września, na spotkania ze mną i moim świadectwem - "Zwiastunowi z Gór" - na Podkarpacie, do parafii należącej do Ojców Franciszkanów Konwentualnych w Głowience koło Krosna. 
Pod koniec każdej Eucharystii w kościele pod wezwaniem Świętego Maksymiliana Marii Kolbego będę dzielić się świadectwem osobistych spotkań ze Świętym Janem Pawłem II, które miały miejsce podczas Pierwszej Oazy III-go stopnia w Rzymie i w Castel Gandolfo 
w sierpniu 1979 roku, zaledwie w dziesięć miesięcy po objęciu Stolicy Piotrowej przez, będącego wtedy Metropolitą Krakowskim, księdza kardynała Karola Wojtyłę. 
Postaram się przybliżyć tamten cudowny czas.
Opowiem krótko o wartościach, jakie czerpaliśmy z bezpośredniego kontaktu z Ojcem Świętym Janem Pawłem II - z każdego słowa, które do nas wypowiadał przekazując wartości, którymi dobrze jest kierować się w życiu. Prowadził nas, młodych Polaków, ten niezwykły, umiłowany Papież do Ewangelii Chrystusa, wskazywał właściwe ścieżki nie tylko słowem - ciepłem, serdecznością, miłością... Śpiewał z nami, śmiał się, żartował, wspominał...
Po Mszach Świętych zapraszam do stołu z książkami. Będzie czas na chwilę rozmowy, podzielenie się własnymi przeżyciami, a także na wpisanie dedykacji.
Wszystkich gorąco pozdrawiam :) Do zobaczenia :)))                          Joasia Jurkiewicz
Karol Wojtyła - "PIEŚŃ O BOGU UKRYTYM" 1944 rok - 
                                                         "Wybrzeża pełne ciszy" fragment
Dalekie wybrzeża ciszy zaczynają się tuż za progiem
Nie przefruniesz tamtędy jak ptak.
Musisz stanąć i patrzeć coraz głębiej i głębiej,
aż nie zdołasz już odchylić duszy od dna.
Tam już spojrzeń żadna zieleń nie nasyci,
nie powrócą oczy uwięzione.
Myślałeś, że cię życie ukryje przed tamtym Życiem
w głębiny przechylonym.
Z nurtu tego - to wiedz - że nie ma powrotu.
Objęty tajemniczym pięknem wieczności!
Trwać i trwać. Nie przerywać odlotów
cieniom, tylko trwać
coraz jaśniej i prościej.
Tymczasem wciąż ustępujesz przed Kimś, co stamtąd nadchodzi
zamykając za sobą cicho drzwi izdebki maleńkiej -
a idąc krok łagodzi
- i tą ciszą trafia najgłębiej.
To Przyjaciel. Ciągle wracasz pamięcią
do tego poranka zimą.
Tyle lat już wierzyłeś, wiedziałeś na pewno,
a jednak nie możesz wyjść z podziwu.
Pochylony nad lampą, w snopie światła wysoko związanym,
nie podnosząc swej twarzy, bo po co -
- i już nie wiesz, czy tam, tam daleko widziany,
czy tu w głębi zamkniętych oczu -
Jest tam. A tutaj nie ma nic prócz drżenia,
oprócz słów odszukanych z nicości -
ach, zostaje ci jeszcze cząstka tego zdziwienia,
które będzie całą treścią wieczności. (...)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz